Druga rocznica bloga wegedroga.pl

Share Button

Na początku postanowiłam sobie, że nie będę robić żadnych podsumowań, no bo nie działo się aż tyle na blogu w 2018 roku. Miałam mniej czasu niż w roku ubiegłym, więc przełożyło się to na mniejszą ilość artykułów. Jednak  po chwili refleksji, pomyślałam: „to przecież druga rocznica mojej marki w świecie wirtualnym, w dodatku przywiązałam się trochę do pisania.”

Jedynie raz w roku piszę do Was w takim osobistym charakterze, więc przemycam nieco ego i autoreklamy 😉

Blog powstał 27 grudnia 2016 roku. Do tej pory żałuję, że tak późno, ale nic na to nie poradzę. Od samego początku moim zamierzeniem było opisywanie podróży i górskich wojaży poprzez pryzmat spojrzenia wegetarianki. Chciałam pogodzić dwa niemożliwe światy – świat wielbicieli gór ze światem wegetarian, przeplatanym ziołami. Czy się udało? Nie sądzę. Zawsze będą to różne światy. Ale co z radością zauważyłam: wegetarianizm nie jest postrzegany przez górołazów jako słabość, wegetarianizm nie jest już wyśmiewany. Może większość turystów nigdy nie zrezygnuje z konserwy tyrolskiej czy kabanosów, ale przynajmniej dostrzegam u nich dojrzałość i zrozumienie.

Jeśli jesteś wege i chcesz zacząć przygodę z górami – napisz. Mam doświadczenie, doradzę, odradzę, porozmawiam. Napisz do mnie: wegedroga@gmail.com. Jeśli chodzisz po górach i zastanawiasz się nad redukcją mięsa, kminisz, jakie bezmięsne szamy zabierać na górskie włóczęgi, też napisz do mnie, pogadamy: wegedroga@gmail.com.

Odezwijcie się czasem, pokażcie, że jesteście, że czytacie. Dajcie znać, o czym jeszcze chcielibyście przeczytać?

Tymczasem, aby podsumowaniu stała się zadość, trochę faktów z 2018 roku:

 

Moje współprace z wydawnictwami

Dla mnie największym sukcesem zawodowym w 2018 roku było to, że wegedroga.pl została zauważona przez wydawnictwa. Owocem mojej pracy jest kilka współprac, które nawiązałam z czasopismami, portalami i blogami, do których regularnie piszę. Piszę, o tym co mnie kręci i o czym mam pojęcie, czyli generalnie o tym, co znaleźć można na wegedrodze 🙂  Okazuje się, że blog to znakomite portfolio. Blogowanie stało się moją pasją i pracą. Dzielę się z Wami tym, co może się okazać przydatne. Polubiłam wirtualny świat i jak dziecko cieszę się z każdego lajka, komentarza, polubienia strony. Dziękuję wszystkim, dzięki którym blog żyje 🙂

Kulisy blogowania

Trudno się bloguje w blogerskim odosobnieniu. Bo kto najczęściej czyta blogi? Inni blogerzy! Oni znają potęgę słowa STATYSTYKI, więc nie tylko klikną w artykuł, ale także przeczytają, skomentują, a może nawet udostępnią. To dzięki wzajemnemu udostępnianiu i polecaniu blog zwiększa zasięg i dociera do większego grona czytelników.

W 2018 roku brałam udział w dwóch blogerskich zdarzeniach. Pierwszy z nich to Share week – najchętniej polecani blogerzy w 2018 roku.  W corocznym zestawieniu Andrzeja Tucholskiego, miałam zaszczyt i ja się pojawić. Dziękuję za oddane głosy 🙂

Ja także zagłosowałam, moje typy znajdziecie tutaj.

Natomiast w marcu byłam na kameralnym spotkaniu blogerów w Katowicach BloSilesia (tutaj koleżanka napisała coś w rodzaju relacji). Spotkanie zaowocowało poznaniem Oli i Marcina z bloga Places&Plants. W katowickiej Hipnozie Ola udzieliła mi wywiadu: Rozmawiamy o Hashimoto – wywiad z Olą, weganką.

 

Kursy, podyplomówka, konferencje

Jak co roku, staram się dokształcać i poszerzać swoją wiedzę. 2018 rok był niezły pod tym względem. Z oceną celującą ukończyłam kurs zielarza-fitoterapeuty w katowickim Instytucie Medycyny Klasztornej. Nie tylko odświeżyłam sobie dotychczasową wiedzę na temat ziół, ale także dowiedziałam się wielu nowych rzeczy. Na kursie zawarłam cenne znajomości ze speckami od ziółek.

Niektóre zaowocowały wywiadami na blogu:

Wywiad z Kasią Krupińską jak dbać o trzustkę
Wywiad z Justyną Pargieła o dzikich roślinach jadalnych

Niestety, egzamin końcowy zbiegł się z terminem Harmonii Kosmosu i po raz pierwszy od lat nie pojechałam do Sulistrowic.

W czerwcu ukończyłam także studia podyplomowe (to już moje czwarte) z grafiki komputerowej i multimediów. Śmielej posługuję się programami do obróbki zdjęć i staram się tworzyć kreatywne grafiki. Ciągle się tego uczę. Teraz rozpoczęłam kurs: Kluczowe kompetencje informatyczne, w którym jest cały dział poświęcony Photoshopowi. Moim celem jest opanowanie grafiki w stopniu zadowalającym.

Może Was zaskoczę, ale w 2018 był jeden kurs, który zakończył się porażką. Był to kurs o nazwie: Kierowca w ruchu międzynarodowym, którego ukończenie kwalifikowało do egzaminów państwowych na kategorię C i E do C. Tak, jeździłam tirem po miastach, zarówno solówką jak i zestawem, ale no cóż, po oblaniu dwóch egzaminów na placu stwierdzam, że jednak nie zostanę tirowcem. Ale przynajmniej kurs nauczył mnie większego zdecydowania i odwagi. No i oczywiście egzaminator się na mnie uwziął 🙂

Za to w październiku udało mi się wybrać na katowickie targi Bliżej zdrowia, bliżej natury organizowane przez redakcję Szaman.

Jak to na targach, można oczywiście się obłowić w różnej maści zdrowotne akcesoria, ale moim celem było wysłuchanie wykładów. W tym roku było o raku. Przykro mi, bo założycielka Szamana, Nina Grella w czerwcu przegrała walkę z nowotworem i nie ma jej już wśród nas. Prelegenci przygotowali wiele informacji na temat naturalnych metod walki z rakiem. Polecam mój artykuł, który powstał po wysłuchaniu jednego z wykładów:

Czerwona kartka – co robić, gdy przyjdzie ta straszna choroba

W mojej głowie nieśmiało kiełkują myśli o podjęciu kolejnych ciekawych kursów lub studiów podyplomowych. A jest w czym przebierać! Medycyna chińska, ajurweda, dietetyka lub medycyna naturalna…

Moje podróże

Było ich sporo w tym roku i wszystkie wolne dni spędziłam w górach. Sezon rozpoczęliśmy w zimowych warunkach w Małej Fatrze, gdzie dochodziło nawet do minus 20 stopni. I tak było cudownie. W majówkę odwiedziliśmy Wielką Fatrę i Niżne Tatry. Czułam się tam prawie jak na jakimś odludziu. Bywały dni, że całymi dniami na szlaku nie spotkaliśmy ani żywej duszy. No i pierwszy raz w życiu widziałam wielkie połacie czosnku niedźwiedziego! Szok i niedowierzanie!

W czerwcu był nasz pierwszy raz w rumuńskich Marmaroszach i Rodnianach. Tam dopiero była dzikość! Kilkakrotnie udało się nam ocalić skórę uciekając przed zgrają wściekłych owczarków pasterskich, lecz dzięki tym przygodom nabrałam pewnej odwagi przed canisami. I znowu wielogodzinne marsze w totalnej pustce, byliśmy jedynymi turystami. Rumuni są tak ciepłymi i opiekuńczymi ludźmi, że już tęsknię…

Były także Alpy Austriackie.  Dacie wiarę, że znów na szlaku byliśmy prawie sami? A był to lipiec, czyli sezon w pełni.  Ten wyjazd zaliczam do największego hardkoru w 2018 roku, było ciężko. A w sierpniu, po 11-letniej przerwie, odwiedziliśmy polskie Tatry /dla jasności: Tatry odwiedzamy kilka w roku i są to Słowackie Tatry/. Wrażenia? W samych górach, na trudnych szlakach, czułam się bardzo dobrze. Wspinacze dbali o innych, dodawali nawzajem otuchy, emocje były wspaniałe, jak wśród jednej górskiej braci. Za to w kwestiach komercyjnych na nizinach czułam wielki niesmak. Wszędzie dojenie kasy, parkingi po 20 zet, piwo to był jakiś żart – szczyny za bajońskie pieniądze. Nie wspomnę już o Krupówkach, bardzo źle się tam czułam.

Potem było jeszcze kilka włóczęg po górach Choczańskich, Beskidzie Śląskim i Żywieckim czy Jesionikach. Na jesień skoczyliśmy jeszcze do Zuberka, gdzie warunki w Zapadnych Tatrach były już prawie zimowe. Sezon zakończyliśmy tak, jak zaczęliśmy – Małą Fatrą, tym razem wygrzebaliśmy szlaki w ogóle nie uczęszczane, czyli na przykład szlak na Fatrzański Sip czy Martinske Hole.

 

Czytelnicy kochani, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, ale czułam potrzebę napisania tego podsumowania.

Google Analitics mi donosi, że jednak mnie czytacie, choć nie oddaje to spektakularnego odzwierciedlenia w komentarzach. Jeśli jednak napiszę coś kontrowersyjnego, idziecie z komentami jak burza i równowaga zostaje zachowana.

Rok był niezły, oby kolejny był jeszcze lepszy!

Jeszcze raz dziękuję że jesteście 🙂

Agata

_________________________________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na
Instagramie

Do artykułu wykorzystałam fotografie ze źródeł:

grella.pl
republikaslezanska.pl
blosilesia.org
źródła własne

A oto TOP 10 najchętniej czytanych artykułów w 2018 roku:

Podagrycznik – zielona petarda zdrowia. Przepis na pesto z podagrycznika i pokrzywy

Czosnek niedźwiedzi – zdrowie prosto z lasu

Lubię czosnek i dobrze mi z tym – jak jeść czosnek bez utraty jego wartości leczniczych

„Trzeba pokonać tę chwastofobię, na którą cierpią Polacy” – o zdrowej, przeciwnowotworowej żywności, wegetarianizmie i radości gotowania – wywiad z dr Małgorzatą Kalembą-Drożdż

Przepis na hicziny z Kaukazu – prawdopodobnie jedyne takie placki na świecie. Poszukiwania świętego Graala

Zioła na wyprawie wysokogórskiej – rozmowa z zielarzem Eugene Gawenda

Wylecz się z każdego rodzaju raka – dr George Ashkar – metoda NIA

Czerwona kartka – co robić, gdy przyjdzie ta straszna choroba

Dieta roślinna – 8 pułapek, na które musisz zwrócić uwagę

Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca? – przełomowe odkrycie w profilaktyce chorób sercowo-naczyniowych

 

 

34 myśli na temat “Druga rocznica bloga wegedroga.pl

  1. Gratuluję! Nie jestem wegetarianką, góry bardzo lubię, ale na razie z dala, bo dzieci za małe. Niemniej jednak na Twojego bloga z przyjemnością zaglądam. Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych sukcesów!

  2. Fajne podsumowanie roku pełnego sukcesów! Idziesz do przodu jak burza 🙂 Podziwiam ogromnie. Jeśli chodzi o mnie to z przyjemnością poczytałabym więcej bardziej osobistych wpisów 🙂 U mnie lekki przestój z różnych powodów i fakt – podróże są jednym z głównych 😀 Właśnie piszę z lotniska we Frankfurcie – przesiadka z Malty, jutro ruszamy do Estonii, a kilka dni po powrocie na Maderę, także dość intensywnie 😉
    Życzymy jeszcze większych sukcesów i pięknych miejsc w 2019 od nas! :*
    Ps. Dzięki za wzmiankę <3

  3. Jak dla mnie, trochę mylący tytuł. Nie znalazłem w artykule “obietnicy” z tematu artykułu. Bardziej powinien brzmieć “Moje tegoroczne sukcesydoświadczenia z życia” lub coś w tym stylu.

    Trudno też zostawić komentarz. Po pierwsze, trzeba przekopać się przez 10 polecanych artykułów, żeby do niego dotrzeć. Po drugie, polecam zainstalować wtyczkę Disqus. Bardzo ułatwia i zachęca do komentowania, bo nie wszyscy chcą zostawiać swoje dane w różnych miejscach.

    Nie piszę złośliwie. Po prostu to są moje przemyślenia po lekturze artykułu, a zauważyłem, że zwracałaś uwagę na końcu na to, że masz mało komentarzy.

  4. Jestem u Ciebie po raz pierwszy Agata i prawdziwie pod wrażeniem, bo choć mówisz, że nie tak dużo to jednak z mojego punktu widzenia działo sie ogromnie dużo. Twój blog jest unikalny bo chcesz łączyć dwa światy, a do każdego z nich mi blisko, choć nie tak jak Tobie. Cudne jest też to, że Twoja pasja zmienia się w konkret, czyli współpracę. Pozdrawiam Cię, oczywiście polubiam i zapisuję sobie w serduchu Twój blog. Może zaglądniesz też do mnie w wolnej chwili 🙂 Basia

    1. Hej Basiu, dziękuję za budujący komentarz. Ja mogę swoją pracę i bloga ocenić subiektywnie, kompletnie brakuje mi rzetelnego feedbacku od czytelników. Chętnie do Ciebie zajrzę, jestem zdumiona, że nie znam Twojego bloga 😉 Pozdrawiam serdecznie, Agata.

  5. Naprawdę lubię czytać takie artykuły o backstage’u :), a Twój zainspirował mnie bardzo! Naprawdę chcesz być kierowcą tira? 😉
    Jak Ci się udało nawiązać współprace? Napiszesz coś więcej?

    1. Naprawdę to ja chcę wszystko potrafić 🙂 Ale na kierowcę tira się nie nadaję i nie chciałabym zgrywać sieroty wśród facetów, żeby mi we wszystkim pomagali. A tak by z pewnością było. Co do współprac, bywa różnie – albo inicjuję kontakt, albo sami do mnie piszą:)

  6. A ja już na drodze wege 24 lata… I wiele swoich blogów opieram właśnie o ścieżkę zdrowia, zdrowego stylu życia i podejścia. Trudno kroczyć inną drogą, gdy się już tej posmakowało. Powodzenia i Tobie w blogowaniu! I nie tylko!

  7. Gratuluję! Bardzo fajny blog, ile wrażeń w ciągu 2018. Zainspirowałaś mnie tym kursem zielarza :D.
    Może jeszcze nie jestem w 100% wege, ale na bardzo dobrej drodze do tego, bo jakieś 80% naszej diety jest roślinne :). Pozdrowień moc!

Dodaj komentarz