Rozmawiamy o Hashimoto – wywiad z Olą, weganką

Share Button

Moim dzisiejszym gościem na blogu jest Ola, autorka lifestylowego bloga podróżniczo – przyrodniczego placesandplants.com, dziewczyna o dużej sile woli, która podróżując po świecie nie skusi się na żadne niewegańskie pyszności. Ponadto moja rozmówczyni jest też na diecie bezglutenowej. Ola od 10 lat zmaga się z autoimmunologiczną chorobą Hashimoto.

O swoim podejściu do weganizmu mówi: „przecież nie można być trochę w ciąży”. Weganizm to dla Oli styl życia i wybór głównie etyczny, ale dieta bezglutenowa to już element higieny życia i profilaktyka zdrowotna.

 

Agata: Witaj Olu, bardzo mi miło, że przyjęłaś zaproszenie do wywiadu. Powiedz, w jakich okolicznościach dowiedziałaś się o tym, że chorujesz na Hashimoto?

Ola: Dziękuję za zaproszenie 🙂 O Hashimoto dowiedziałam się kompletnym przypadkiem. Jeszcze w czasie studiów wykryto u mnie hiperprolaktynemię, czyli zbyt wysoki poziom prolaktyny* [*prolaktyna to hormon w przysadce mózgowej. Jedną z przyczyn zbyt wysokiego poziomu prolaktyny może być niedoczynność tarczycy – przyp. wegedroga.pl]. Przy tej okazji zrobiono mi inne badania, z których wyszło, że mam niedoczynność i Hashimoto. Lekarz powiedział, że degradacja mojej tarczycy wskazuje na wieloletni proces chorobowy. Nie kojarzyłam nigdy objawów zmęczenia i stresu z chorobą, a żaden lekarz nigdy wcześniej podczas wywiadu nie podpowiedział mi, bym zbadała poziom TSH, FT3 czy FT4.

Agata: Niestety lekarze są bardzo oszczędni w wydawaniu skierowań na różne badania…

Ola: …Dokładnie. U mnie te objawy występowały już dłuższy czas, czyli powtarzające się falami stany gorszego samopoczucia psychicznego, silne migreny, wyczerpanie psychiczne i fizyczne, osłabienie. Jeśli nie masz pojęcia o tej chorobie, nawet nie skojarzysz tych objawów. Tłumaczysz to w ten sposób: a może to przez stres związany ze studiami, może to zmęczenie po pracy, niewyspanie, pogoda, przesilenie wiosenne, jesienne, zima – zawsze znajdzie się coś, czym można wytłumaczyć gorsze samopoczucie.

Zaobserwowałam, że tarczyca bardzo silnie reaguje na stresogenne sytuacje, szczególnie takie, gdy sytuacja stresowa trwa dłużej. Ostatnio miałam taki czas i od razu to odczułam na ogólnym pogorszeniu się kondycji psychofizycznej. Muszę zrobić badania, żeby skontrolować, co się dzieje. W Hashimoto są takie sinusoidy samopoczucia, że raz się czujesz całkowicie normalnie i dobrze, a potem (nie zawsze z wyraźnego powodu) masz kilkutygodniową zapaść, kiedy się czujesz gorzej.

Agata: To bardzo podstępna choroba, której symptomy można zwalić na typowy stres. Przyjmujesz hormony?

Ola: Przyjmuję, jednak kłóci się to z moją intuicją. Moim marzeniem jest odstawienie hormonów. Właśnie kupiłam książkę „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie” autorstwa Izabelli Wentz. W książce podane są podpowiedzi, jak radzić sobie z chorobą, jaki prowadzić tryb życia, co jeść, a czego unikać. Autorka, która jest farmaceutką, sama choruje na Hashimoto i podaje najlepsze metody zarówno z medycyny akademickiej, jak i alternatywnej. Mam nadzieję, że w tej książce znajdę cenne wskazówki jak lepiej radzić sobie z tą chorobą.

Agata: Zainteresowałaś mnie tą książką, zapisuję do listy zakupów. Jak wygląda Twoja dieta na co dzień? Możesz podać Twój modelowy food-book dnia, od śniadania po kolację?

Ola: Ponieważ jestem wegatarianką od 27 lat, a weganką od około pięciu lat, nie musiałam walczyć, by zrezygnować z nabiału, co również jest zalecane w chorobach autoimmunologicznych. Stopniowo odstawiłam gluten, który jako pierwszy rekomenduje się, by z niego zrezygnować przy Hashimoto. Oto mój przykładowy jadłospis:

Śniadanie: owsianka lub kanapki z pastą a’la jajeczną, z fasoli lub hummus z jakąś zieleniną

Między 13 a 15 przekąska w formie owocu

Obiadokolacja: makaron bezglutenowy z sosem pomidorowym lub szpinakiem, zupa, pieczone warzywa, curry z mlekiem kokosowym.

Przy Hashimoto nie zaleca się jedzenia warzyw psiankowatych, krzyżowych ani soi, ale ja je po prostu je jem. Nie są to duże ilości, dlatego wierzę, że nie robią mi krzywdy. Jeśli mam ochotę, to jem wszystkie warzywa z tej tzw. czarnej listy. Bardzo lubię soki ze świeżych warzyw i owoców, ale niestety nie robię ich regularnie.

Agata: Widzisz jakąś poprawę, odkąd odstawiłaś gluten?

Ola: Odstawienie glutenu okazało się w moim przypadku dobrą decyzją, ponieważ zminimalizowane zostały dolegliwości związane z procesami zachodzącymi w mózgu. Zmniejszyła się tzw. mgła umysłowa, lepiej się koncentruję, czuję się bardziej przytomna, generalnie mam poczucie, że po odstawieniu glutenu przejaśniało mi w głowie.

Agata: Stosujesz suplementy lub zioła wspomagające leczenie?

Ola: Na łagodzenie migreny sprawdza się w moim przypadku złocień maruna i olej z wiesiołka. Jako weganka oczywiście suplementuję B12 i D3. Jeśli chodzi o jod, to nie suplementuję go solo. W publikacjach medycznych jest tak wiele sprzecznych informacji… jedne źródła podają, by brać przy niedoczynności, inne podają, by nie brać.

Spytałam mojego endokrynologa, co o tym sądzi. Uzyskałam odpowiedź, że przyjmowanie jodu może nasilić objawy choroby. Czuję się zdezorientowana sprzecznymi informacjami, więc nie biorę. Natomiast jeśli chodzi o zioła, to stosuję na skutki tej choroby. Oczywiście chciałabym dostać „na tacy” gotowe informacje, jak z tym żyć, jakie stosować mieszanki ziołowe na przyczynę, a nie tylko skutki. Chciałabym poznać jak najwięcej naturalnych terapii.

Niestety, każda rozmowa z endokrynologiem na temat naturalnych terapii, kończy się ostrym ucięciem tematu. Hormony to jedyna linia leczenia polecana przez lekarzy. Mówią, że nic się z tym nie da zrobić i trzeba brać hormony do końca życia. Koniec kropka nie ma innych możliwości.

Agata: Będziesz poszukiwała innych możliwości?

Ola:

Tak, chciałabym. Właśnie dlatego kupiłam tę książkę, żeby od czegoś zacząć. Opcja brania hormonów do końca życia jakoś nie odpowiada mi. Tym bardziej, że zaczynam już obserwować skutki uboczne związane z krążeniem. Z jednej strony hormony na coś pomogą, ale coś innego zniszczą.

Na koniec chciałam jeszcze dodać, że moim zdaniem najważniejsze jest to, by przy tej chorobie nie wpadać w błędne koło strachu o siebie. Gdy zacznie się czytać o Hashimoto i jej daleko idących skutkach, czytać historie innych, łatwo popaść w lęk, który przecież będzie nasilał nasz stan! Dobrze jest zdawać sobie sprawę, że czujemy się tak a nie inaczej przez chorobę, bo to też pozwala niejako przejść do porządku dziennego nad okresową niedyspozycją, nie przejmować się tak sytuacją. Moim zdaniem zamiast się stresować swoją chorobą, w przypadku Hashimoto dużo lepszym rozwiązaniem jest starać się zająć głowę czymś, co jest dla nas przyjemne i dużo bardziej konstruktywne. Im więcej czasu spędzamy z negatywnymi myślami, tym bardziej głowa się “programuje” w tą stronę i przenosi to na ciało. Zauważyłam, że im mniej czasu spędzam na myśleniu o swojej chorobie, tym lepiej się czuję 🙂

W moim przypadku najlepszym lekarstwem są oczywiście podróże, spędzanie czasu na łonie natury i w domku na wsi, fotografia i prowadzenie bloga 🙂
Bardzo ważne w Hashimoto (przynajmniej u mnie) jest jak najbardziej regularny tryb życia, a przede wszystkim duża ilość snu.

Agata: Ola, jeszcze raz wielkie dzięki za rozmowę. Co prawda choroba to średni temat na pogaduszki przy herbatce, ale coś czuję w kościach, że wypowiesz wojnę Hashimoto i gdy znów się spotkamy, zasypiesz mnie nowymi informacjami, jak odzyskałaś zdrowie. Tego Ci szczerze życzę!

Ola: Bardzo bym chciała, żeby tak było! Dziękuję!

Wywiadu udzieliła Ola. Serdecznie zapraszam do odwiedzenia socjal media mojej rozmówczyni:

Blog
Facebook
Instagram

_________________________________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na
Instagramie

Może zainteresuje Cię jeszcze to:

Zioła w leczeniu Hashimoto

9 na 10 przypadków niedoczynności tarczycy to Hashimoto – część I

Dieta w Hashimoto część II

 

31 myśli na temat “Rozmawiamy o Hashimoto – wywiad z Olą, weganką

  1. Nie mam Hashimoto, ale mam niedoczynność tarczycy. Trochę trwało zanim zrobiłam badania i włączono leczenie. Teraz wyniki mam w normie. Staram się pomagać sobie także dietą, ale przyznaję, że natrafiając na sprzeczne często informacje można dostać zawrotu głowy.

  2. Super, bardzo fajny i ciekawy wywiad. Coraz więcej osób cierpi na Hashimoto i szuka różnych dróg leczenia. W tym przypadku (jak i w wielu innych) sprawdza się dobrze odpowiednio skomponowana dieta roślinna. Aktualnie studiuję dietetykę i na pewno będę polecać dietę wegańską w przypadkach chorób autoimmunologicznych.

  3. Zaciekawiłaś mnie opisem objawów choroby dotyczącym różnych stanów emocjonalnych znam osobę która rano potrafi być wściekła uśmiecha się i wieczorem znowu jest wściekła 5 min po tym jak zrobi awanturę jeszcze spokojna myślałam że to po prostu charakter ale może warto jednak zrobić badania

  4. Choruje i na Hashi i na niedoczynność.
    Sporą. Od 3 lat walczę sama. Z dobrym skutkiem. Bez hormonów. Polecam Ziebe. Znam osobiście osoby i widziałam także medyczne dowody na WYLECZENIE SIĘ Z HASHIMOTO!

  5. Niezwykle ciekawy i ważny temat! Wielu z nas choruje na Hashimoto, wielu nie wie jak sobie z nim poradzić przez co choroba jak i dieta jest niestety bagatelizowana.

  6. Coraz częściej słychać o tej chorobie. Moje znajome chorują . Trzymam kciuki, żeby udało się złagodzić jej skutki i w miarę normalnie żyć.

  7. Bardzo ciekawy wywiad i mnostwo waznych informacji. Wyslalam mojej kolezance, bo od dawna tak jakos dziwnie sie czuje. Dziekuje dziewczyny:)

  8. Bardzo fajny wywiad. Wlasnie coraz czesciej pisze sie o Hashimoto, jakby ta choroba teraz sie namnozyla. Na pewno nasza wspolczesna dieta to dobre podloze dla chorob autoimmunologicznych. Ja jestem zafascynowana dieta bezglutenowo – bezmleczna francuskiego lekarza profesora Seignalet. Staram sie wyeliminowac gluten i tutaj opieram swoje menu na ryzu (ktory jest bezglutenowy). Natomiast odstawienie produktow mlecznych ponad 10 lat temu uwolnilo mnie od chronicznych przeziebien i innych – w sumie niewyjasnionych problemow ze zdrowiem. Pozdrawiam serdecznie Beata

  9. Mam wrażenie, że ostatnio coraz wiecej osób ma problemy z tarczycą, a może po prostu wykrywalność jest lepsza. Bardzo dobry wywiad. Przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem

  10. Na szczęście coraz wiecej sie pisze o naturalnych wspomagaczach przy tej chorobie. Osobiście jestem dotknieta problemami tarczycowymi i skazana na hormony.

  11. Od niedawna biorę leki na niedoczynność, nie wiem jeszcze, czy mam Hashimoto, ale jest to możliwe. Niewiele wiem o tej chorobie, uczę się się z nią funkcjonować, mimo, że niedawno miałam problem, żeby zrobić cokolwiek, nawet wstać. Choroba wyjęła mnie z życia na lata, teraz widzę, jak dużo przez nią straciłam. Leki zaczynają działać, a ja czuję, jakbym dopiero się narodziła, nigdy wcześniej nie żyjąc. Myślę, że trudno jest to zrozumieć osobie, która tego nie doświadczyła. Po przeczytaniu tego wywiadu zaczynam się zastanawiać, czy nie zmienić czegoś w swojej diecie, poczytać na ten temat. Czytałam gdzieś jedynie, że przy niedoczynności trzeba jeść jak najwięcej mięsa, zaleca się dietę wysokobiałkową. Dlatego zdziwiło mnie, że można być weganką.
    PS Czy na zdjęciu jesteście w Hipnozie w Katowicach? 🙂 Wygląda podobnie.

    1. Witaj, nie wiem, czy mięso coś zmieni in plus – w przypadku Oli to nie miało znaczenia – chorowała na długo przed weganizmem. Jesteśmy w Hipnozie 🙂

Dodaj komentarz