„Bycie popularnym i nie wykorzystywanie tego do czynienia dobra – jest kompletnie pozbawione sensu”. Rozmowa z Pauliną Holtz weganką i aktorką.

Share Button

Dzisiejszym gościem wegedrogi jest Paulina Holtz – znana przede wszystkim jako aktorka filmowa, serialowa i teatralna, ale także weganka, trenerka i osoba o wielkim sercu. Kojarzona przeze mnie jedynie zza szklanego ekranu, z wypowiedzi na wegańskich grupach fejsbukowych oraz z rozmaitych akcji charytatywnych. W czasie naszej współpracy przy wywiadzie pani Paulina dała się poznać jako fajna osoba, z którą chciałoby się pogadać na żywo, tak po prostu. A dziś porozmawiamy przede wszystkim o weganizmie. I trochę o aktorstwie 🙂

Agata

Pani Paulino, dziękuję za przyjęcie zaproszenie do wywiadu. Przyznaję, że jako nastolatka oglądałam Klan i lubiłam rolę zrównoważonej Agnieszki Lubicz :). No i tak się zastanawiam, w jakim stopniu aktorzy przemycają swoje JA do ról aktorskich?… Czy Agnieszka była w dużym stopniu Pauliną?

Paulina Holtz

I ja dziękuję za zaproszenie. Hmmm, zrównoważonej? Ja mam właśnie wrażenie, że Aga jest nie tylko szalona ale i niezbyt dojrzała (śmiech). A tak serio to staram się przez te wszystkie lata dodawać tej serialowej postaci koloru i sporo wątków w naszych życiach jest wspólnych. Np. joga, wegetarianizm, córki w tym samym wieku i niektóre wypadki losowe jak noga w gipsie ostatnio.

Agata

Jednak aktorzy, autorzy, politycy – osoby eksponowane – są oceniane przez „zwykłych śmiertelników”. I jedni celebryci nie oddają ani centa na akcje charytatywne, a inni wręcz słyną ze swojej hojności. Nawiasem mówiąc – czy na pokaz, czy nie – pokrzywdzonym jest wszystko jedno, od kogo i z jakich pobudek ktoś oddaje kasę. Wiem, że pani uczestniczy w różnych akcjach charytatywnych. W jakich? Jak inni ludzie mogą wspierać i wspomagać słabszych?

Paulina Holtz

Przede wszystkim uważam i często powtarzam, że posiadanie popularności bez możliwości korzystania z tego, że ma się znaną twarz, żeby czynić dobro jest kompletnie pozbawione sensu.

Popularność nie niesie ze sobą zbyt wielu pozytywów. Serio. Nie ma się prywatności. Życie Twoje i Twoich bliskich jest na cenzurowanym. Ciągle jest się ocenianym itp. Jedyne co ma sens to to, że dzięki temu można zrobić coś dobrego dla potrzebujących, edukować, dzielić się.

Biorę udział w różnych akcjach – od promocji czytelnictwa, zdrowia, sportu po pomoc potrzebującym ludziom, zwierzętom i planecie. Nie mam przestrzeni na to, aby pomagać wszystkim, którzy o to proszą ale uważam, że każda pomoc się liczy. Dlatego nie wahajmy się i nie bójmy się pomagać, nawet w niewielkich zakresach. 5 pln wpłacone na leczenie, fanty przekazane na licytację, udostępnienie zbiórki, uświadomienie przyjaciół i bliskich w ważnym temacie…to wszystko ma sens!

 

Agata

Na pewno Czytelników zainteresuje pani droga do weganizmu. Jakie powody zadecydowały o tym, że została pani weganką?

Paulina Holtz

To była długa, ale chyba dość klasyczna podróż. Kiedy miałam 16 lat zauważyłam, że tak się złożyło, że od kilku tygodni nie jadłam mięsa. Mój ówczesny chłopak był wegetarianinem. Pomyślałam więc, że spróbuję „wytrzymać” jeszcze miesiąc. Po kolejnych tygodniach miałam twardą konfrontację z rzeczywistością kiedy mama wysłała mnie do pawilonu mięsnego po kość dla psa. Weszłam, stanęłam w progu i wyszłam. Odrzucił mnie zapach. Teraz już go w sklepach nie czujemy, bo działy z mięsem są chłodzone, lady zamykane, mięso pakowane hermetycznie itp. Ale ten słodkawy, charakterystyczny zapach odrzucił mnie od mięsa na zawsze. Z czasem przychodziła coraz większa świadomość na temat cierpienia zwierząt, hodowli przemysłowej itp. Co prawda, były to czasy, gdzie każdy, kto nie jadł kotletów był dziwakiem, a wiedza o wege była zdecydowanie niewystarczająca, więc nazywałam się wegetarianką mimo iż jadłam ryby i owoce morza. I tak to było przez kilkanaście lat. A potem trafiłam do Akademii Kettlebells Warszawa i poznałam Emila Stanisławskiego z Vegan Workout i innych trenujących wegan, którzy stali się dla mnie inspiracją, aby całkiem zrezygnować z produktów odzwierzęcych. I od kilku lat jestem weganką.

 

Agata

Pomimo tego, że weganizm jest już mocno popularny w Polsce, to jednak pokutuje jakieś przekonanie, że tylko mięso da krzepę i siłę. Szczególnie osoby starsze tak uważają. Widziałam takiego mema:

Ja pamiętam, że po zjedzeniu mięsa czułam się słabo. Tymczasem najsilniejsze zwierzęta na świecie właśnie są roślinożerne. Jest pani osobą aktywną fizycznie, trenującą różne sporty. Jak dieta wegańska wpływa na pani samopoczucie – pozbawia sił czy wręcz przeciwnie?

Paulina Holtz

Moje największe wyzwania sportowe i najlepsze efekty miałam właśnie na diecie wegańskiej. Dobrze zbilansowana daje siłę i lekkość działania. Będąc weganką podjęłam elitarne wyzwanie siłowe Top Team (min. rwanie 16kg odważnika kettlebells 200 razy w 10 min, wyciskanie ponad 1/3 masy ciała jedną ręką). Pierwszy maraton w życiu biegłam w Barcelonie. Ponad 40 km tuptania w upale zmiażdżyło mnie zupełnie. Rok później, już jako weganka i instruktorka kettlebells biegłam w Berlinie. Przepaść. Tydzień później zrobiłam życiówkę w warszawskim biegu ulicznym na 10 km. Na pewno zawdzięczałam to lepszemu wytrenowaniu, ale także mądrze bilansowanej diecie, a co za tym idzie, szybszej regeneracji. Wymaga to sporo wysiłku, ale na początku bardzo mi pomagał dietetyk Damian Parol.

 

Agata

Oglądając pani konto na instagramie wydawać by się mogło, że wiedzie pani „zwyczajne” życie. Mieszka pani z rodziną na osiedlu, w bloku, gotuje pani „zwyczajne”, wegańskie posiłki i udziela pani wywiadu zupełnie zwyczajnej blogerce 🙂 A jednak rozpoznają panią ludzie na ulicy. Jak to jest być sławną osobą?

Paulina Holtz

Moja „sława” na szczęście nie ma nic wspólnego z prawdziwą holywoodzką sławą. Bywam rozpoznawalna, ale nawet te kilkanaście lat temu, kiedy Klan oglądało 10 mln ludzi wystarczyło, żebym jedną nogą wyszła za granicę Polski i już byłam anonimową dziewczyną. Rzeczywiście, mieszkam w przedwojennej kamienicy w centrum Warszawy. Nie mam willi z basenem, jachtu na Mazurach ani nawet żurnalowego mieszkania na nowoczesnym, zamkniętym osiedlu. Ale za to mam mnóstwo pasji, dwie fantastyczne córki i pozytywne życie z masą wspaniałych, inspirujących ludzi wokół. Uwielbiam je i nie zamieniłabym go na żaden blichtr i złote klamki.

Lubię ludzi. Nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś jest zwykłym czy niezwykłym blogerem ani to, ile ma lajków. Jakie to może w ogóle mieć znaczenie w kontekście spotkania w cztery oczy? Albo nawet rozmowy takiej jak ta? Teraz liczy się klikalność, czyli przy wyborze aktora do filmu, serialu, wywiadu, projektu, programu pada pytanie: czy ona jest kilkalna? Czyli czy jest jej pełno w internetach, plotkach, skandalach itp. A ja nie mam telewizora i nie klikam w Internetach, więc rozpoznaję ludzi po tym jak się do siebie nawzajem odnoszą, jakie mają opinie, pasje. Nie mam „kilkalnych” przyjaciół. Za to mam masę bliskich mi, inspirujących ludzi.

 

Agata

Trochę przykro to czytać, widać, że jednak biznes to biznes… Obecnie coraz więcej osób rezygnuje z jedzenia mięsa. Niewątpliwie życie singla jest łatwiejsze, bo gotuje dla siebie. Jednak w gronie większej rodziny czasem może dochodzić do nieporozumień. A szczególnie, jeśli chodzi o dzieci. Wielu rodziców wychowuje swoje dzieci w wegańskim czy wegetariańskim duchu. O ile dieta jest zbilansowana, to ok. Ale słyszałam, że pierwszym pokarmem niektórych niemowlaków (oprócz mleka mamy) jest np. awokado. Jakie jest pani zdanie na temat weganizowania niemowląt?

Paulina Holtz

Generalnie nie wychowuję cudzych dzieci i nie lubię moralizować, więc niech sobie każdy rodzic robi co uważa za zdrowe i bezpieczne. Ja staram się dbać o zbilansowaną dietę moich córek i przyzwoite nawyki żywieniowe. W domu prawie nie jedzą mięsa, czasem podaję im ryby. Liczę na to, że mając z domu taki, a nie inny wzorzec same będą podejmować odpowiedzialne, przemyślane decyzje jeśli chodzi o dietę.

 

Agata

Z pewnością tak! A dlaczego według pani warto przejść na weganizm/wegetarianizm i jak zacząć?

Paulina Holtz

Warto z różnych powodów. Dla jednego będą to na przykład wyłącznie względy zdrowotne. Dobrobyt dał nam masę mięsa w diecie. Często słyszę mężczyzn, którzy mówią, że bez mięsa nie daliby rady pracować, trenować itp… a zupełnie zapominają, że nawet nasi ojcowie czy dziadkowie mięso jedli 2,3 razy w tygodniu… i jakoś dawali radę. Niestety, znaczna ilość mięsa wysoko przetworzonego w diecie jest bardzo niebezpieczna dla naszego zdrowia, jak ostrzega WHO. Dla kogoś innego ważna jest nasza planeta, więc rezygnując z mięsa będzie się przyczyniał do zmniejszenia jej dewastacji. Jeszcze kto inny nie chce, aby istoty czujące były zabijane tylko po to, żeby mógł się najeść, skoro można bez uszczerbku na zdrowiu korzystać z plonów ziemi.

Jeśli chodzi o dietę wegetariańską czyli rezygnację z mięsa/ryb/owoców morza to myślę, że sprawa nie jest taka trudna. Jest mnóstwo zamienników mięsa typu kotlety, wegeburgery, parówki, wędlina itp. Plus możemy jeść nabiał, więc naprawdę nie jest to aż takie wyzwanie. Weganizm wymaga już więcej uwagi i praktyki, ale też da się to zrobić.

Generalnie zmianę nawyków żywieniowych zaczęłabym od dwóch rzeczy – czytania etykiet ze zrozumieniem, często już to wystarczy, żeby z jakiegoś produktu zrezygnować ze względu na fatalny skład. Oraz stopniowego ograniczania produktów mięsnych i zamieniania ich na inne. Nic na siłę. Samo ograniczenie spożywania mięsa do 2,3 dni w tygodniu to już bardzo duży krok. A nawet dla niektórych wprowadzenie chociaż 1,2 dni bez mięsa w tygodniu. No i trzeba mieć motywację, czyli wiedzieć i czuć po co się to robi. Chciałabym polecić jakieś wegańskie grupy wsparcia na przykład na fb, ale czasami mam wrażenie, że poziom agresji jest tam godzien najkrwawszych mięsożerców, więc chyba lepiej mieć fajne wsparcie kilku osób, które się lubi i które nie są fanatykami a po prostu będą krok po kroku wprowadzać Cię w świat bez mięsa.

 

Agata

Wiem, czytam te komentarze na wegańskich grupach i czasem także mam podobne odczucia. Czy niejedzenie mięsa wpłynęło na pani duchowość i empatię?

Paulina Holtz

W pewnym sensie na pewno tak. Myślę, że dla każdego myślącego i czującego człowieka głębsze przyjrzenie się przemysłowi mięsnemu będzie dużym szokiem. Dlatego ludzie wolą nie wiedzieć, nie oglądać, nie łączyć tego kotleta na talerzu z pokrwawioną w brutalnym transporcie świnką itp. Ale kiedy już otworzysz oczy, dopuścisz do głosu swoją empatyczną naturę, z pewnością pomoże ci to we wprowadzeniu zmian.

 

Agata

Pani Paulino, jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas.

 

A Czytelników zapraszam do odwiedzenia socjal mediów mojej rozmówczyni 🙂

Facebook
Instagram

Fot. https://viva.org.pl/

Pozostałe fotografie użyte do wywiadu pochodzą z fanpejdża Pauliny

_______________________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na
Instagramie

 

Może Cię zainteresują inne rozmowy:

Ideowe kontrowersje wokół weganizmu – rozmowa z Everyday Hero

Jaki świat zostawimy przyszłym pokoleniom, zależy tylko od nas. Rozmowa z Aśką Rzeźnik, wegańską autorką z Palermo

Dlaczego warto przejść na weganizm – rozmowa z Ryszardem Piotrem

O zmianie świadomości, jaką niesie weganizm – rozmowa z Marcinem Wegańskim

14 myśli na temat “„Bycie popularnym i nie wykorzystywanie tego do czynienia dobra – jest kompletnie pozbawione sensu”. Rozmowa z Pauliną Holtz weganką i aktorką.

  1. Właśnie jestem na takim początku drogi. Ze względów zdrowotnych od ponad roku nie jadam nabiału (poza jajkami), a od niedawna ograniczam do minimum mięso. Jeszcze zdarza mi się np. na obiad zjeść, ale coraz częściej jadam samo “zielone”. Zdaję sobie sprawę, że mogę mieć jednak niedobory, stąd tu jestem – by dietę zbilansować. Jednak największym dla mnie wyzwaniem jest teraz niezniechęcenie męża, który tez, po latach mięsnej typowo diety, chce spróbować żyć bez.

    1. Jesteśmy na dobrej drodze. Ostatnio słyszę, że tyle osób rzuca mięso. I to takie zagorzałe mięsojady, o których w życiu bym nie pomyślała. Najczęstszy powód, jaki podają, to empatia wobec zwierząt.

  2. Bardzo lubię owoce i warzywa, ale przepadam też za mięsem, wcale nie muszę go jednak dużo jeść, wolę mniej a odpowiednio przygotowane niż pozbawione smaku lub sztucznie nadmuchiwane, jakie podawane jest w szybkich restauracjach.

  3. Nie mam nic przeciwko wegetarianom i weganom pod jednym warunkiem – byleby nikt nie próbował mnie zmieniać na siłę. Jem, co chcę i jak chcę, często zdarzają mi się też dni, że jem wegańsko, ale nie będę poddawała się wegeterroryzmowi. Mój talerz i moje życie! 🙂
    A wywiad bardzo ciekawy i interesujący, naprawdę mnie wciągnął.

Dodaj komentarz