Wyrażam swój sprzeciw w sprawie zakazu wstępu do lasu

Share Button

Witajcie po dłuższej przerwie. Nie potrafiłam po tym wszystkim, co się dzieje, wskoczyć w normalne tryby tworzenia treści na blogu, pisania o tym, o czym zwykle piszę, czyli o ziółkach, wegetarianizmie czy górskim lifestyle’u. Jednak jeśli nie rozprawię się z tym, co myślę o aktualnej sytuacji w kraju i na świecie, nie będę w stanie podjąć się pisania zwyczajnych artykułów blogowych. Chciałabym ruszyć do przodu, wraz z piękną wiosną, która nastała. Dlatego dziś stawiam kropkę w tej całej narracji koronawirusowej. Ruszam dalej, by uporać się z tym niesprzyjającym nam etapem i móc iść dalej. Blog tym razem posłuży mi za narzędzie elektronicznego pamiętnika. Kto wie, może część z Was myśli podobnie jak ja? Dzisiejszy post będzie zupełnie lifestylowy, bo nie może być inny.

Śnią mi się ładne i kolorowe sny. W nocy pracuje moja wyobraźnia, która otacza mnie niewidzialną ochroną. Na sen czekam z utęsknieniem, bo w nocy regeneruję się, resetuję i nie myślę. Nad ranem wypełniony pęcherz decyduje o tym, by opuścić bezpieczny świat fantazjowania. Więc szybko do łazienki, a potem dociera do mnie, że właśnie obudziłam się w kolejnym Orwellowskim dniu wypełnionym absurdami. Co dziś przyniesie nam dzień? Idę o zakład, że nic dobrego. Gorzka wygrana.

Tymczasem budzą mnie cudne promienie słońca, słodki i łagodny zapach wiosny oraz urocze śpiewy małych ptaszków. Tyle, że my możemy sobie to wszystko pooglądać zza okna. Nigdy bym nie przypuszczała, że dożyję takich czasów, gdzie milicja zatrzyma mnie prawie pod domem, pytając, jaki jest cel mojego wyjścia z domu. Dlaczego ja w ogóle muszę się tłumaczyć? Czy został ogłoszony jakiś stan nadzwyczajny, wojenny czy wojna? Nie! Otóż podeptali nasze prawo do godności i wolności. Ludzie muszą kombinować na wszystkie sposoby, by choć przez małą chwilę poprzebywać na małym skrawku zielonej trawy, 57-ty raz gnębią tego Szarika, który ledwo zipie – bo piesełka przecież trzeba na spacer wyprowadzić. Absurd goni absurd. Do lasu nie wolno, a dlaczego – ten absurd trzeba chyba rozrysować na schemacie.

Wersja oficjalna jest taka, że dla dobra nas wszystkich mamy wychodzić z domu tylko do pracy, sklepu i kościoła, czyli w tzw. potrzebach pierwszej potrzeby. Żeby niby zminimalizować ryzyko zakażenia wirusem. Tymczasem w sklepie i w kolejkach przed sklepem takie ryzyko już nie istnieje? A najbardziej smutny jest ten brak jedności w narodzie. Daliśmy się podzielić i skłócić. Ci, którzy gnieżdżą się w ciasnych mieszkaniach chowu klatkowego, którzy i tak na co dzień nie spacerują po lesie, będą nawoływać do pozostania w domu (bo jak oni siedzą, to niech inni też sobie posiedzą). Bądźmy solidarnie udupieni. „Przecież wirus szaleje, czego ty nie rozumiesz, idiotko”?

No, ale mówili, że jest zakaz wstępu do parków, to niby ludzie w lasach urządzali sobie pikniki. Serio? Po weekendzie nagłówki brukowców krzyczą: „Polacy łamią kwarantannę, masowo wychodzą do lasu!” Czyżby? Moje obserwacje są zupełnie inne, dotąd w lesie nie spotykałam niemal nikogo – ani przed pandemią, ani w trakcie. A co z zawodowymi zielarzami, którzy pozyskują z lasów i łąk surowce zielarskie? Co z osobami, dla których góry, lasy, odludzie i przyroda to miejsce życiowej potrzeby? Co z tymi, którzy rozumieją potrzebę resetu i regeneracji w lesie? Panie władzo, nie wszyscy Polacy to grillowicze. Nie przychodzi mi inne wytłumaczenie na ten stan rzeczy niż takie, że ktoś chce pozbawić nas resztek połączenia z naszą Ziemią. Pod płaszczykiem wirusa chcą nam odebrać odporność i zdrowie psychiczne? Ci, którzy tego nie rozumieją, będą powtarzać: „Czego ty idiotko nie rozumiesz, nie potrafisz w domu usiedzieć kilka dni?” Lasy natomiast mogą odwiedzać mordercy dzikich zwierząt. Kurtyna.

Zakaz wstępu do lasu to jedynie czubek góry lodowej. Innych strat nie chciałabym omawiać, żeby jeszcze bardziej się nie dołować. Jedna z użytkowniczek facebooka tak napisała na swoim profilu: „Las to moje miejsce pracy, sklep i miejsce kultu religijnego”. Las dla wielu wrażliwych ludzi jest miejscem pierwszej potrzeby.

Jeśli dotąd nie podpisałaś/ nie podpisałeś petycji, proszę zrób to. Poniżej link:

https://secure.avaaz.org/pl/community_petitions/ministerstwo_srodowiska_zadamy_cofniecia_zakazu_wstepu_do_lasu/

_______________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na Instagramie

7 myśli na temat “Wyrażam swój sprzeciw w sprawie zakazu wstępu do lasu

  1. A ja uważam, że to dobrze, bo przy pieknej pogodzie większość ludzi siedziałaby w lesie i nadal narażała się na zakażenie. Oczywiście głupotą jest, że myśliwi są tutaj grupą uprzywilejowaną, bo nie są jakoś specjalnie na wirusa bardziej odporni. Jednak w naszym kraju to tak jest, że są lepsi i “lepsiejsi”.

  2. W pewnym sensie rozumiem zakaz wstępu do lasów wokół dużych miast – bo tam faktycznie odbywały się wieloosobowe spędy, imprezki i zbiorowe grillowanie. Ale w okolicach, gdzie las jest faktycznie miejscem totalnie odludnym, w którym nie spotyka się ani żywej duszy i nie ma absolutnie żadnego zagrożenia – ten zakaz jest po prostu idiotyczny.

  3. Ludzie się buntują że to bezprawny zakaz, to za chwilę się okaże, że nagle wszystkie lasy w cebulandi płoną i jest już prawomocny zakaz.

Dodaj komentarz