Kasza jaglana – numer jeden na stole naszych słowiańskich przodków

Share Button

Na podstawie badań archeologicznych wysnuto wnioski, co jedli nasi słowiańscy przodkowie oraz jakie stosowali technologie przygotowywania posiłków. Analizie poddano nie tylko sprzęty kuchenne, ale również zęby i kości naszych antenatów. Antropolodzy doszli do ciekawych wniosków, rzucając światło na styl odżywania się ludności we wczesnych latach polskiego średniowiecza. Osadnicy dużych ośrodków mieli bardzo zaawansowaną próchnicę, co ciekawe, mieszkańcy wsi mieli uzębienie w dużo lepszym stanie. Można domniemywać, iż mieszczanie pożywiali się większymi ilościami miodu i owoców aniżeli ich wiejscy sąsiedzi.

Kuchnia Słowian była zdominowana przez produkty zbożowe, kasze i mąki. Głównym zbożem uprawianym w początkach polskiego średniowiecza było proso, z czasem doszło żyto i pszenica. Słowianie preferowali sycące i proste potrawy jednogarnkowe, oparte na kaszy z dodatkiem ziół, nabiału czy mięsa. Przede wszystkim gotowano różnego rodzaju polewki, także żury na zakwasie z mąki żytniej. Często jadano kluski przygotowywane na bazie mąki i kaszy oraz same kasze pod różną postacią. Ulubioną kaszą naszych przodków była kasza jaglana. Chętnie też spożywano proste placki, tzw. podpłomyki oraz chleby i kołacze.

Do przygotowywania potraw służyły naszym przodkom gliniane naczynia – misy, garnki i dzbany; słowiańską zastawę uzupełniały sprzęty drewniane – talerze, łyżki i czerpaki. Gotowano na paleniskach lub w kociołkach zawieszanych nad ogniem.

Może komiks dla dzieci Kajko i Kokosz to nie najlepszy dowód naukowy, że nasi przodkowie zajadali się kaszą, ale kasza tak mi się właśnie kojarzy: drewniana micha i drewniana łycha, czasy zamierzchłe, biesiady na zamku i w grodach, miody, wiejskie chleby na zakwasie lub podpłomyki.

Dlatego naszła mnie jakaś dziwna chęć zwiedzenia średniowiecznego zamku i jego dziedzińca. Nie zapomniałam zabrać ze sobą godnej przekąski, czyli pajdy chleba i paprykarza wegetariańskiego z kaszą jaglaną Primaviki.

To była dobra decyzja, bo współczesny zamkowy catering obejmował frytki i “kule armatnie” – tłuszcze trans podane na styropianowych talerzykach. Więc kto sobie nosi, ten się nie prosi 😉

Primavika to polska, rodzinna firma, założona przez wegetarian, którzy na podstawie własnych doświadczeń stworzyli takie produkty spożywcze, które sami by chcieli jeść. Założyciele na swojej stronie internetowej dzielą się informacją o tym jak trudno było w latach 70-tych XX wieku zdobyć pełnowartościowe, bezmięsne jedzenie. Misją firmy jest zapewnienie wegetarianom, weganom oraz osobom ceniącym zdrowe odżywianie, szerokiego wyboru dań obiadowych oraz kanapkowych w słoikach. 

Tak piszą o swojej marce: “Z największą starannością i prawdziwą pasją opracowujemy przepisy, gotujemy, przyprawiamy. A wszystko po to, by przekazać Tobie to, co najcenniejsze – naturalną i smaczną żywność. Nieustannie angażujemy się w promocję zdrowego odżywiania, propagowanie diety roślinnej i ekologii. Do tego współpracujemy z uznanymi dietetykami i promotorami zdrowia, dlatego doskonale wiemy, jak zadbać o Twoją formę!”

Ja Primavikę zabieram na wypady w góry. Przy czym podkreślam, jak istotne jest mieć na wyjeździe dostęp do kuchni. 

A wracając do naszej jaglanki. Przecież kasza jaglana jest robiona z prosa, ziarna, którym karmi się papużki i kanarki 🙂 Karma dla ptaków to fascynujące źródło dobrego pożywienia – polecam się bliżej przyjrzeć tematowi i zadać sobie pytanie, czy nasi ptasi przyjaciele nie jedzą lepiej niż my (pytanie z cyklu pół żartem – pół serio).

Proso to jedno z najstarszych zbóż występujących powszechnie na całym świecie. Zanim wprowadzono ziemniaka do słowiańskiego menu, proso stanowiło główny pokarm naszych przodków.

Warto tę prastarą kaszę wprowadzić na stałe do jadłospisu, ponieważ:

  • ma właściwości zasadotwórcze
  • jest bogata w witaminy z grupy B, lecytynę, wapń, fosfor, potas
  • spośród wszystkich innych kasz jest najlepszym źródłem żelaza oraz naturalnym źródłem krzemu
  • zawiera niezbędny dla naszego organizmu aminokwas tryptofan, który nie jest wytwarzany przez organizm, zatem musi być dostarczany wraz z pożywieniem
  • kasza jaglana ma właściwości detoksykujące
  • polecana przy chorobach trzustki, wątroby, jelit, nerek i przy wyziębieniu organizmu
  • jagła jest jednym z najbardziej lekkostrawnych produktów zbożowych
  • zawiera mało skrobi, a dużo dobrze przyswajalnego białka
  • pomaga usunąć złogi, toksyny, metale ciężkie, zalegające pozostałości po antybiotykach i innych syntetycznych lekach.

Partnerem wpisu jest Primavika

_________________________________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na
Instagramie

 

Źródła:

Marek Zaremba, Jaglany detoks
http://przystaneknauka.us.edu.pl/artykul/co-jedli-slowianie

 

23 myśli na temat “Kasza jaglana – numer jeden na stole naszych słowiańskich przodków

  1. W dzieciństwie nie przepadałam za kaszą, ale teraz bardzo lubię i cieszę się, że ma tyle dobrych właściwości odżywczych! Moja córka również ją lubi, i mam nadzieję, że tak już jej pozostanie 🙂

  2. Bardzo lubię z Primaviki fasolę i ciecierzycę w sosie pomidorowym. Jak na gotowe danie i cenę to rewelacja. Czy wiesz może gdzie można kupić ich produkty? W Tesco teraz są tylko pasztety:(

  3. Ja kaszę jaglaną uwielbiam i jeszcze nie zdążyła mi się znudzić 🙂 Bardzo lubię też płatki jaglane, bo szybko kożna je przyrządzić. A paprykarza nie próbowałam, może kiedyś się skuszę 🙂

  4. Kasza jaglana to częsty składnik wegańskich potraw, dlatego u mnie na stole ląduje regularnie 🙂
    Primavika jest super 😀 testowałam już wiele past i pasztetów, uwielbiam ten z ciecierzycy i ogórka 😀

Dodaj komentarz