Wegański lipiec – podsumowanie

Share Button

Wegański lipiec za mną. I jak było? Podzielę się z Wami moimi wnioskami z tego przedsięwzięcia.

Dlaczego zdecydowałam się na ten krok? Przede wszystkim priorytetem było polepszenie zdrowia. Starałam się, by moje posiłki zawierały wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Zjadłam rekordowe ilości strączków, nasion, orzechów, migdałów, kaszy, przez które czułam się jak jakiś wypchany gołąb 🙂 Jeśli macie w planach trochę schudnąć na diecie wegańskiej, możecie się rozczarować.

Piłam też więcej niż zwykle soków liściasto-warzywno-owocowych. Owoce sezonowe na okrągło. Do tego rozmaite dania samodzielnie przygotowane takie jak: pesto, bakaliowe słodkości, zupy kremy, warzywne zapiekanki, kotlety, pasztety, kiszonki, surówki, dania z ziemniaków, a nawet pizza. Starałam się, by posiłki były urozmaicone, zawierały niezbędne minerały i witaminy.

Efekt? Wizualnie zaobserwowałam, że szybciej niż zwykle rosły mi włosy i paznokcie. Na cerę jakoś wcześniej nie narzekałam, ale chyba się wydelikatniła, jeszcze bardziej uelastyczniła. Więc dopiero co dobrego musiało się zadziać wewnątrz organizmu?

Czy przygotowanie wegańskich dań jest skomplikowane i zajmujące wiele czasu? Ja powiem, że nie bardziej niż przygotowanie dań wegetariańskich lub tradycyjnych. Wiadomo, trzeba się trochę przyłożyć, zaangażować, by jedzenie smakowało. Ale trudne to nie jest.

Co mnie najbardziej rozczarowało? To, że tofu jest takie niedobre. Pierwszy raz i ostatni jadłam ten wyrób. Jako weganka nie potrafiłabym wcielić soi do mojego codziennego menu. No, może tofu wędzone jest nieco lepsze, ale ogólnie mi to nie smakuje. Parówki sojowe są dla mnie nieporozumieniem.

Co mnie najbardziej zaskoczyło? Na początku sprawiało mi trudność rozeznanie się w czytaniu etykiet. Na wielu z nich jest napisane: „produkt może zawierać śladowe ilości jaj lub mleka”. Jest to klasyczny dylemat początkującego weganina. Spokojnie, weganin może jeść takie produkty. Jeśli jest taki zapis na etykiecie, oznacza to, że w zakładzie produkcyjnym używano mleka lub jaj. Jest to ostrzeżenia dla alergików. Zaskoczyła mnie też prostota przygotowywania wegańskich deserów.

Co mnie najbardziej ucieszyło? W lipcu padła rekordowa udzielonych wywiadów w jednym miesiącu dla wegedroga.pl. Cieszy mnie to, jak wiele osób potrafi się zaangażować w tak szczytną ideę, jaką jest weganizm. Niestety jeden z wywiadów nie doczekał się finalizacji, a chciałam jeszcze napisać o rolnictwie ekologicznym i GMO. Mam jednak nadzieję, że moja rozmówczyni znajdzie wkrótce trochę czasu na rozmowę 🙂

Dzięki projektowi “Wegański lipiec”, poznałam bliżej wielu zacnych twórców blogowych i vlogowych:

Vegan Hero – YouTuber
Ryszard Piotr, autor bloga “Jak być zdrowym całe życie”
Altea Leszczyńska, blogerka, artystka i weganka
Edyta, autorka bloga “Mój kawałek podłogi”
Przemek Piwko – spec od wody i suplementów
Marta Zieleźny – spec od ajurwedy

Wszystkim Wam dziękuję za wsparcie moralne i kulinarne 🙂 W zakładce “wywiady”  znajdują się inspirujące rozmowy z moimi gośćmi, do przeczytania których wszystkich namawiam 🙂

Za czym najbardziej tęskniłam? Za kromką chleba z masłem, pomidorem i moim ulubionym żółtym serem włościańskim, posypaną ziołami. Tęskniłam za masłem, serem, jajkiem na twardo i zsiadłym mlekiem. I jeszcze za naleśnikiem ze szpinakiem i z serem z mojej ulubionej knajpki.

Czy będę kontynuowała dietę wegańską? Będę powracać do weganizmu, szczególnie w miesiącach sprzyjających wegetacji roślin. Poszłabym nawet o krok dalej, w kierunku witarianizmu roślinnego. Detoks z surowych roślin i ziół to wspaniała sprawa. Taki styl jedzenia traktuję jako terapię. A jak wiadomo, terapie trwają pewien określony czas.

Jeśli chodzi o produkty odzwierzęce takie jak miód, sery, zsiadłe mleko, śmietana, masło, warto je kupować  z gospodarstw ekologicznych lub od znajomych rolników.

Ja po sąsiedzku mam dostęp do mleka krów (można ubić masło, odstawić na zsiadłe mleko czy zdjąć śmietanę) oraz do kurzych jaj. Znam osobiście te zwierzęta, widuję je na co dzień. Kury naprawdę łażą po wybiegu i nie wyglądają na przemęczone. Podobnie jak krowy.

Miód to kopalnia zdrowia. Posiada tyle leczniczych enzymów, minerałów i witamin, że ciężko mi z niego zrezygnować. Podobnie jak z owczych, słowackich serów. Cenię sobie walory odżywcze w/w produktów.

Zachęcam do własnych wyborów żywieniowych i zdrowych eksperymentów. Warto przy tym pamiętać, że wegańskie produkty, takie np. jak gotowe pasztety sojowe też nie są super zdrowe, jeśli przeanalizuje się ich skład. A produkty odzwierzęce warto kupować z pewnych źródeł.

_________________________________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na
Instagramie

18 myśli na temat “Wegański lipiec – podsumowanie

  1. Włosy, cera, paznokcie – czy wpływ na ich lepszą kondycję miała wyłącznie dieta? Czy może pora roku (a konkretnie sporo słońca i związanych z nim “witamin”? 🙂

  2. Nie jestem weganką, ale często korzystam z wegańskich lub wegetariańskich przepisów , bo niezbyt przepadam za smakiem mięsa. Zawsze jak mam do wyboru coś innego np rybę lub danie roślinne to własnie takie wybiorę. Jestem zapisana do kilku wege-grup na facebooku i naprawdę rozczarowałam się jakością jedzenia niektórych osób.

    1. To bardzo ważne, co piszesz. Rzeczywiście, jeśli dla weganina priorytetem jest tylko dobro zwierząt, a nie własne zdrowie – w tym przypadku weganizm nie idzie w parze z jakością i zdrowiem.

  3. Podziwiam Cię i być może następnym razem dołączę do Ciebie. Twoje przepisy nawet mnie mięsożercę zainspirowały 🙂 Gratuluję wytrwania !!!! I dużo zdrowia życzę

  4. Wegetarianką jestem od kilkunastu lat, natomiast do weganizmu wracam co jakiś czas. Ogólnie z racji tego, że jeżdżę głównie na Bałkany, gdzie bycie wege, a co dopiero vegan jest bardzo trudne, to nie jestem w stanie utrzymać w 100% roślinnej diety. Niemniej, jak jestem w domu, to staram się jeść jak najmniej mlecznych przetworów, bo wtedy czuję się znacznie lepiej 🙂

    1. Rzeczywiście na Bałkanach może być to niełatwe, ale nie niemożliwe. Na przykład targi ze świeżymi warzywami, owocami czy wszechobecnymi serami pozwalają na utrzymanie wegetariańskiej diety 🙂

Dodaj komentarz