Recenzja mojej książki “Dieta roślinna przepustką do zdrowia – nowotwory.”

Share Button

A tymczasem, w nielitościwie nam panującej koronawirusowej rzeczywistości pojawiła się książka mojego autorstwa na temat roślin jadalnych i leczniczych kontra nowotwory 🙂

Wiem, że żyjemy w czasach wielkiego napięcia, niepokoju i niepewności o jutro. Życie w cieniu wirusa jest jedną wielką niewiadomą o dzień kolejny, a zagrożenie nowymi restrykcjami nie poprawia nam humoru. Codziennie jesteśmy zasypywani rozgrzewającymi do czerwoności informacjami, które rozdrażniają nas jeszcze bardziej.

Czy nowotwory i pozostałe choroby cywilizacyjne znikły, bo nagle pojawił się COVID-19?

Nie, tematy te po prostu zostały zmarginalizowane i usunięte w cień debaty publicznej. Stres, niepewność o dzień następny, brak ruchu czy zła dieta wywołują choroby, lecz można się przed nimi uchronić. Książka „Dieta roślinna przepustką do zdrowia – nowotwory” jest praktycznym przewodnikiem po diecie roślinnej i naturalnych terapiach wspierających walkę z nowotworami.

W czasach, kiedy wiele spraw stoi pod znakiem zapytania, warto się zwrócić ku roślinom, które od zawsze nas chroniły, żywiły, leczyły i ubierały. Książka dedykowana jest wszystkim Czytelnikom chcącym zadbać o swoje zdrowie w miarę możliwości w naturalny sposób. Serdecznie polecam.

O czym jest ta książka i kim jest autorka?

Książka jest kombinacją moich różnych pasji. Przede wszystkim lubię pisać. Słowo pisane wychodzi spod klawiatury stosunkowo gładko, z tego powodu zdecydowałam się założyć bloga. Lubię pisać o konkretach, o tym, co jest ważne i praktyczne. Od wielu lat pochłaniam książki poświęcone medycynie, nie tylko naturalnej, ale także akademickiej, ponieważ nie wyobrażam sobie braku współpracy tychże obu dziedzin. Uczestniczę także w wielu konferencjach, wykładach czy warsztatach, na których nieustannie poszerzam i aktualizuję swoją wiedzę. Uwielbiam świat pożytecznych roślin leczniczych, protestuję przeciwko bezmyślnemu tępieniu chwastów i nie lubię słowa „chwast”. Lubię takie rośliny, które można zjeść lub zaparzyć, z kolei hodowane kwiatki zupełnie mnie nie interesują. Tylko te dziko występujące w naturze, którymi nie trzeba się zajmować, przetrwają, i tylko takie mają leczniczy potencjał.

Ukończyłam studia podyplomowe na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie o kierunku: „Uprawa i wykorzystywanie roślin zielarskich i alternatywnych”, a tematem mojej pracy dyplomowej były „Pożyteczne rośliny zachwaszczające pola uprawne”. Pasjonuję się ziołolecznictwem, ukończyłam roczny kurs Medycyny Klasztornej prowadzony przez o. dr Marcelina Pietryję i dr n. biol. Henryka Różańskiego. Kurs zielarza-fitoterapeuty był kolejną okazją do zdobycia praktycznej i teoretycznej wiedzy.

Wreszcie wegetarianizm. Trudno jedzenie nazwać pasją, więc ujmę to inaczej – jestem wegetarianką od wielu lat i promuję ten styl odżywiania, ponieważ uważam, że jest to dietetyczny trend poprawiający zdrowie. Uwielbiam kulinarne eksperymenty z dzikimi roślinami, co idzie w parze z wegetarianizmem i zdrowiem.

I przechodząc już do meritum – książka jest wieloperspektywicznym przeglądem diety roślinnej zarówno w skali mikro, jak i makro. Dowiecie się, w jaki sposób rośliny dezaktywują komórki nowotworowe, jak również w książce opisałam negatywne skutki jedzenia mięsa. Argumenty zebrane w książce nie są moim prywatnym widzimisię, tylko posługiwałam się najnowszymi badaniami naukowymi. Walcząc z chorobami należy wziąć pod lupę zawartość własnego talerza. I o tym jest właśnie ta książka:)

Dla kogo dedykowana jest książka?

Wiadomo, dla każdego. Poradnik napisany jest przystępnym językiem, chociaż oczywiście tematyka jest bardzo poważna. Są tu zebrane rady nie tylko w zakresie profilaktyki przeciwnowotworowej, ale także pacjenci, u których rozwinęła się choroba, mogą przeczytać o sprawdzonych, naturalnych terapiach. Nowotwór nie śpi. Czeka tylko, aż organizm będzie na tyle osłabiony, że zaatakuje, więc warto uwierzyć w moc roślin i siłę natury. Polecam!

Tu możesz kupić książkę, klikając przycisk KUP TERAZ:

Dieta roślinna przepustką do zdrowia ” Nowotwory “

Spis treści:

Do Czytelnika
Wprowadzenie

CZĘŚĆ I
Charakterystyka nowotworów
Statystyki
Czym jest nowotwór?
Dlaczego chorujemy na raka
Jak ludzkość walczyła z rakiem i walczy z nim do dziś

CZĘŚĆ II
Rośliny jako nasi sprzymierzeńcy w walce z nowotworami. Przeciwnowotworowa fitochemia roślin
Rośliny nie lubią nowotworów i vice versa, czyli fitoterapią w raka

CZĘŚĆ III
Co jeść, a czego nie jeść w przypadku choroby nowotworowej
Ludzie nożem i widelcem kopią sobie grób
Przykłady jedzenia wpędzającego w choroby
Jedzenie przeciwnowotworowe, zdrowa dieta w oparciu o warzywa, owoce i zioła
Chemikalia w warzywach i owocach
Dietą w raka, czyli czego nie lubią nowotwory

Zakończenie
Polecana literatura

UWAGA !!! Konkurs

Dla tych, którzy dobrnęli do końca, przewidziałam konkurs, a do wygrania są 3 książki. Zadaniem konkursowym jest odpowiedzieć na pytanie:

Jaki model jedzenia ma szansę przetrwania, czym wg Ciebie będziemy się żywić za 30 lat?

Najbardziej kreatywne i ciekawe odpowiedzi zostaną nagrodzone moją najnowszą książką 🙂 Na odpowiedzi czekam do połowy maja.

_______________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na Instagramie

13 myśli na temat “Recenzja mojej książki “Dieta roślinna przepustką do zdrowia – nowotwory.”

  1. Wow własna książka. Gratuluję serdecznie. Musisz być z siebie dumna i to uczucie kiedy coś nad czym się pracuje w końcu można posłać dalej. Teraz w czasie pandemii fajny pozytyw.

  2. Naprawdę ciekawe, sama nieraz się zastanawiałam , czym będziemy żywić się za kilkadziesiąt lat, wydawałoby się, że głównie roślinami, ale w końcu czeka nam przeludnienie planety, więc miejsca mało na uprawy. Z kolei, do otrzymywania roślin na ogromną skalę w laboratoriach wciąż nie jesteśmy naukowo i technologicznie przygotowani. Mięso? Jeśli już, to sztucznie wspomagany rozwój, a więc w zasadzie już za życia zwierząt genetycznie modyfikowane. Przeraża mnie to, że będziemy jeść papki bez smaku, ale za to mega kaloryczne.

Dodaj komentarz