Nie lecz się reklamami leków – zioła zamiast tabletek – recenzja najnowszej książki Zbigniewa T. Nowaka

Share Button

Reklamy… natarczywe, drażniące, wkurzające. Czy ktoś je chce? Ktoś je potrzebuje? Ktoś o nie prosił? Niechciane spamy atakują kilkaset razy na dobę. Uderzają w ludzką inteligencję, uwłaczają godności, manipulują i często działają na naszą szkodę. Sprowadzają intymne tematy do rangi zwykłej plotki. Poruszanie tematów niesmacznej fizjologii, puszczane podczas pory obiadowej – czy słuchacze radia lub widzowie telewizji już całkiem się uodpornili na reklamy? Słyszę wokół: “Na mnie reklamy nie działają”, więc skoro nie działają, to niech może emitenci dadzą sobie z nimi spokój. Halo! nie puszczajcie już tych reklam, bo nie działają na ludzi!

Gorzej, gdy obraz aktora w reklamie ubranego w biały kitel tak mocno zadziała na podświadomość, że odbiorcy mogą się nie połapać w manipulacji i łatwo sięgną po tabletkę na zgagę, grypę czy ból głowy, przy pierwszej lepszej okazji.

Mój ulubiony autor, Zbigniew T. Nowak w swojej najnowszej książce: “Nie lecz się reklamami leków. Jak chemię zastąpić bezpieczną eko-medycyną” zebrał najbardziej klasyczne współczesne dolegliwości i wskazał alternatywne, naturalne metody ich łagodzenia i eliminacji. Oto fragmenty książki:

Nadużywanie leków przeciwbólowych może poważnie szkodzić zdrowiu! Według najnowszych badań lekarzy szwajcarskich, kanadyjskich i angielskich – zażywanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych – w skrócie NLPZ (zawierających m.in. ibuprofen czy diklofenak sodu) może w poważny sposób zwiększać ryzyko wystąpienia udaru mózgu, ataku serca. Ponadto leki te zwiększają ciśnienie krwi oraz nasilają objawy owrzodzenia żołądka i dwunastnicy. Z kolei według doniesień amerykańskich naukowców mogą one wywoływać nawrót stanów depresyjnych u ludzi zmagających się wcześniej z tą chorobą. Większość leków przeciwbólowych może też wchodzić w interakcję z innymi lekami, które muszą zażywać regularnie osoby starsze.

Leki te są im niezbędne do dalszego funkcjonowania. Nie ulegajmy bezwzględnej reklamie, gdzie sugeruje się, że niektóre leki z tej grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych – przeciwbólowych można bezkarnie zażywać nawet na czczo. Taka kuracja jest bardzo nierozsądna i z biegiem lat może przysporzyć wielu problemów zdrowotnych. Należy koniecznie wspomnieć o lekach zawierających paracetamol (paracetamolum).

Pod różnymi nazwami handlowymi można je nabyć nie tylko w aptekach, ale także na stacjach benzynowych, w supermarketach itd. W ten sposób dystrybucja tych specyfików jawnie wymyka się spod kontroli odpowiednich placówek. W natarczywych reklamach tych leków nie uświadamia się pacjenta wprost, że paracetamol potrafi trwale uszkadzać komórki wątrobowe (hepatocyty).

To nie żart – paracetamol podany jednorazowo w dawce 10 g (tj. 20 tabletek po 500 mg) może tak poważnie je uszkodzić, że ratunkiem dla tego chorego będzie jedynie przeszczep wątroby. Warto o tym pamiętać, zanim sięgniemy po kolejną tabletkę dla siebie lub podamy ją najbliższej nam osobie. Preparaty oparte na paracetamolu stwarzają też ryzyko zaostrzenia objawów astmy u dzieci (potwierdzono podczas eksperymentów medycznych przeprowadzonych m.in. w Boston University School of Medicine).

Odkryto także ścisły związek pomiędzy niewydolnością nerek a częstym zażywaniem preparatów na bazie ibuprofenu (ibuprofenum). Ryzyko to wzrastało, gdy u pacjenta (szczególnie dotyczy do dzieci i osób starszych) występowało odwodnienie. A właśnie taki stan obserwuje się podczas gorączki, choć przecież leki zawierające ten związek są zalecane również jako środek przeciwgorączkowy.

Pora wyciągnąć z tego konkretne wnioski.

Najsilniejszymi lekami o działaniu przeciwbólowym, a jednocześnie niosącymi duże ryzyko skutków ubocznych, są środki zawierające jako substancję czynną ketoprofen (ketoprofenum). Mówi się nawet od wielu lat, żeby te preparaty podawać pacjentom jedynie w lecznictwie zamkniętym, gdzie w sposób właściwy kontroluje się ich dawkowanie. Stosuje się je jedynie w przypadkach bardzo nasilonego bólu, np. towarzyszącego nowotworom itd. Zażywanie takich preparatów bez nadzoru lekarza może doprowadzić do nasilenia objawów choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy, a nawet krwawień z przewodu pokarmowego wskutek jego perforacji. Zwiększa ryzyko zawału serca i udaru mózgu, wysokiego ciśnienia krwi, duszności (zwłaszcza u ludzi starszych zmagających się z astmą lub starczą niewydolnością płuc). Do skutków niepożądanych tych leków zaliczyć należy ponadto niestrawność, nudności, wymioty, bóle brzucha, szumy w uszach, zapalenie wątroby itd. Lista jest naprawdę bardzo długa.

Ulgi w bólu szukajmy w aptece przyrody. Jeszcze mniej więcej 100 lat temu medycyna nie dysponowała tak bogatym zestawem medykamentów o działaniu przeciwbólowym, co jednak nie oznacza, że ludzie w tamtych czasach byli wobec bólu zupełnie bezradni. Starali się szukać ulgi w aptece natury, gdzie znajdują się bezpieczne i skuteczne leki. Dziś potwierdzają to niejednokrotnie wyniki badań klinicznych z szanowanych na świecie ośrodków medycznych. Problem tkwi w tym, że niekiedy niechętnie się je publikuje i propaguje, gdyż nie leży to w interesie koncernów farmaceutycznych, które póki co w sposób często bezwzględny oferują swe syntetyczne medykamenty.

Tematy poruszane w książce:

Zioła zamiast tabletek przeciwbólowych

Ziołowy sposób na migrenę

Naturalna odporność

Leczenie zatok i kataru

Przeziębienie i grypa

Gorączka

Chemia w syropach przeciwkaszlowych

Alergia

Zawał serca i udar mózgu

Klimakterium

Zakażenie dróg moczowych

Zgaga

Brak apetytu

Biegunka

Zaparcia

Autor proponuje naturalne alternatywy wobec syntetycznych leków. Zioła i owoce, najlepiej z naszego podwórka, mogą zdziałać więcej dobrego niż się zdaje i dlatego warto po nie sięgać jak najczęściej.

Książka powinna zainteresować wszystkie osoby dbające o zdrowie, jak również osoby szukające zdrowych alternatyw. Jak zwykle wydawca pomyślał o pięknym, kolorowym wyglądzie książki, każdy rozdział zilustrowany jest działającymi na wyobraźnię obrazami zdrowotnych roślin.

Komunikat 🙂

Obserwujcie bloga, ponieważ już wkrótce pojawi się konkurs, w ramach którego będzie możliwość wygrania najnowszej książki Zbigniewa T. Nowaka  “Nie lecz się reklamami leków. Jak chemię zastąpić bezpieczną eko-medycyną”.

_________________________________________________________________________________
Spodobał się artykuł? Uważasz, że inni powinni go przeczytać? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz lub skomentujesz,
dołączysz do mojego fanpage na Facebooku
dołączysz do obserwatorów na
Instagramie

 

Masz jeszcze chwilę? Może zainteresuje Cię to:

Rokitnik zwyczajny – lecznicza roślina o niezwyczajnych właściwościach. Słów kilka o najnowszej książce Zbigniewa T. Nowaka „Zielony detoks”

 

Kiedy miód leczy najskuteczniej, cenne wskazówki profilaktyki i kuracji miodem

 

 

22 myśli na temat “Nie lecz się reklamami leków – zioła zamiast tabletek – recenzja najnowszej książki Zbigniewa T. Nowaka

  1. Od kilku lata staram się unikać leków i nie łykam ich jak cukierki. Niemniej jednak przy takich schorzeniach jak gorączka czy przeziębienie bez leków ani rusz. Chętnie zainteresuję się książką, bo lepiej ograniczać chemię w codziennym życiu 🙂

    Pozdrawiam
    Ola

  2. Mogłoby się wydawać, że informacje o szkodliwości leków przeciwbólowych od dawna nie są wiedzą tajemną. A jednak ludzie łykają je jak cukierki, ciesząc się, że od niedawna ketonal można dostać bez recepty.

  3. Lobby farmacetyczne działa tak prężnie, że mam wrażenie, że jeszcze chwila a ludzie zapomną o ziołach i naturalnych metodach leczenia. Bezrefleksyjne łykanie tabletek jest normą, niestety.
    Ale nie traćmy nadziei…:) To tylko jedna strona medalu. Po drugiej też jest nas całkiem sporo 🙂

  4. Bardzo ciekawy wpis. Wypowiem się jako pielęgniarka, ale przede wszystkim mama dziecka przewlekle chorego.
    Nie da się żyć w dzisiejszych czasach bez leków i chwała za to, że te leki są. Medycyna i farmakologia rozwija się w takim tempie, że wiele chorób, na które wcześniej się po prostu umierało, teraz da się leczyć i skutecznie zwalczać.
    Nie jestem za bezmyślnym stosowaniem farmaceutyków, daleko mi do tego. Zawsze dwa razy czytam ulotkę i jeśli jest to tylko możliwe uciekam w naturę. Miód, czosnek, cebula, dziki bez, cytryna, malina, aronia… to tylko niektóre dary natury, które są dostępne dla każdego, a mało kto pamięta o tym, by je stosować. Łatwiej sięgnąć po gotowy środek na odporność czy przeciwgrypowy.
    Jeśli chodzi o leki, które wspomniałaś to niestety używam ich w domu nagminnie, z bólem serca, bo świadoma jestem zagrożeń. Niestety nie mam wyboru. Moja córeczka na temperaturę 37,7 i wzwyż reaguje drgawkami gorączkowymi. Choruje na padaczkę i każdy taki napad czy to drgawek gorączkowych czy padaczkowych jest dla niej bardzo niebezpieczny, więc gdy tylko temperatura wzrasta sięgamy po medykamenty.

    1. Jasne, że jeśli chodzi o ratowanie życia, i to jeszcze dziecka, to nie ma o czym mówić! Sytuacja, którą opisujesz, jest dość ekstremalna. Przesłaniem autora książki jest raczej tępienie bezmyślności w przyjmowaniu przysłowiowego syropku z reklamy na katar:)

  5. Ja na szczęście bardzo mało zażywam leków – oczywiście zdarza się, ale to już wyjątkowe sytuacje. Mam mamę farmaceutkę i zna mnóstwo różnych metod na różne dolegliwości 😉 Ale książka mnie zaciekawiła, może kiedyś będę miała okazję ją przejrzeć 😉

  6. Ale swietna ksiazka. Zapisuje sobie ten post, zeby mi tytul nie uciekl. Sama, gdy moge to tez wole zrobic wlasny syrop, czy napic sie ziolowego naparu. A sloiczkow z domowym sokiem z czarnego bzu, jagod, aronii i porzeczek mam pelno – najlepsze na wzmocnienie odpornosci 🙂

  7. Świetny tekst, zgadzam się, najlepiej za często chemii nie używać i sięgać po nią w ostateczności. Bo nie jestem typem, który popada w skrajności i o ile chętnie korzystam z medycyny alternatywnej, z usług bioenergoterapeutów czy irydologa, o tyle zdarzają się sytuacje, że lepiej połknąć ten ibuprom i się nie męczyć 🙂

  8. I ja staram się ograniczyć do minimum stosowanie leków – nawet tych przeciwbólowych, na ból głowy. Zamiast tego, staram się rozciągnąć kręgosołup i mięśnie szyi – to z nich przeważnie biorą się moje bóle

  9. Nagminne i przesadne stosowanie leków to niestety główna choroba naszych czasów. Często wystarczą naturalne sposoby ZAPOBIEGANIA, a leczenie okaże się zbędne. Reklama jednak dźwignią handlu, stąd też poruszany w temacie efekt. Życie.

  10. Trzeba przyznać, że w komercyjnej telewizji bloki reklamowe to praktycznie same zachwalanie tabletek na wszystko. Jak by to wszystko faktycznie konsumować to przedawkowanie natychmiastowe. Zdecydowanie, jeśli już zachodzi potrzeba suplementacji to tylko z głową, naturalnie i nie na własną rękę. Lepiej takie sprawy konsultować z lekarzem

  11. No więc udzielam odpowiedzi na pytanie konkursowe: ogólnie bardzo lubię tego bloga i nie jest łatwo określić się, który artykuł jest dla mnie najlepszy ale wybieram: Zioła w leczeniu boreliozy. Myślę, że jest to bardzo ważny temat, a choróbsko często trudne do wykrycia i leczenia. Dlatego takie teksty są bardzo potrzebne, tym bardziej, że można leczyć się z powodzeniem ziołami i medycyną naturalną, a wielu ludzi może jeszcze o tym nie wiedzieć 🙂 A jak nie leczyć to na pewno bardzo wspomóc bo odporność organizmu ma największe znaczenie w leczeniu każdego choróbska 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  12. Najbardziej podobał mi się artykuł na temat detoxu. Oś bardzo dawna mam problem z jelitem, żaden detox, który wcześniej widziałam w rożnych publikacjach nie przypadł mi tak do gustu jak ten proponowany w tym artykule. Jest prosty w przygotowaniu, co dla takiej osoby jak ja jest bardzo ważne. Do tego jestem w stanie wytrzymać te 10 dni, które proponujesz w artykule. Po prostu rewelacja. Polecam w 100%. Dziękuję Autorce bloga. Życzę sukcesów. Ważne że łączysz teorię z praktyką.

  13. Najbardziej zaciekawil.mmie artykuł o naleśnikach z ryżu i wody… Nie samowite że tylko 2skladniki i naleśniki gotowe bez jajek ,mąki i mleka tylko 2skladniki które zapewne kazdy ma w domu a że ryż trzeba namoczyć nic takiego wystarczy wieczorem.moczyc i rano na śniadanie naleśnikiz ulubionymi dodatkami można zrobić dla dziecka lub siebie… Super sprawa napewno wykorzystam ten pomysł..

  14. Pytasz ktory Twoj post zrobil na mnie najwieksze wrazenie? Mysle, ze wlasnie ten – bo otwiera ludziom oczy, pokazuje, ze czesto to co uznajemy, ze “jest dla zdrowia” faktycznie służy innym celom… Zyjemy w czasach, gdzie trzeba uważnie czytac etykiety na produktach spożywczych, ale niestety rowniez na lekach… Pytanie tylko, czy mamy tyle wiedzy, aby ogarnac te wszystkie skroty i obco brzmiace nazwy…. Ja sie czasem poddaję. Wole sama wszystko przygotowac i miec pewnosc, ze faktycznie jem to co najzdrowsze dla mnie i mojej rodziny 🙂 Pozdrawiam Cie serdecznie 🙂

Dodaj komentarz